50 lat obozów mińskich harcerzy w Lubiatowie

Jagoda Bęś wieloletnia komendantka podobozu zuchowego w Lubiatowie (wakacyjna mama :-)

Ktoś miał dzika na warcie, a ktoś inny zatruł się dzikimi jagodami - te wszystkie opowieści o obozach w Lubiatowie krążą do dzisiaj wśród mińskich harcerzy.

Krąży powiedzenie, że Lubiatowo (woj. pomorskie) to letnia stolica Mińska Mazowieckiego. Dlaczego? Bo Hufiec ZHP „Mazowsze” Mińsk Mazowiecki ma tam bazę, gdzie od blisko 50 lat organizuje obozy harcerskie.

Niektórzy jeździli na lubiatowskie obozy jeszcze jako dzieci i przeżywali niesamowite przygody, a dzisiaj zasilają kadrę instruktorów. Półżartem można powiedzieć, że trudno znaleźć w Mińsku osobę, która nigdy nie była w Lubiatowie. Co roku z takiej formy wypoczynku korzystało (i nadal korzysta) około 400 mieszkańców. Burmistrz Marcin Jakubowski również tam był i czuje sentyment do tego miejsca.

Bo w Lubiatowie zawiązują się cudowne przyjaźnie i znajomości od najmłodszych lat.

- Najfajniejsze jest to, że nawet po kilku dekadach dorosłe już osoby mówią sobie: „Dzień dobry” na ulicy. Bo tych „łobuziaków” wśród uczestników zapamiętuje się na długo - opowiadają byli obozowicze. Tam nigdy nie można było się nudzić. Ktoś miał dzika na warcie, a ktoś inny zatruł się dzikimi jagodami. Te wszystkie opowieści krążą do dzisiaj.

Słynne zachody słońca, ogniska na „patelni” i ciekawe gawędy instruktorów dodawały uroku corocznym wyjazdom. Podobnie jak budowle z piasku, tworzenie i puszczanie latawców, wędrówki z lornetką oraz inne nadmorskie harce.

Dzisiaj form wypoczynku jest znacznie więcej, ale kiedyś to harcerstwo kształtowało wiele młodych pokoleń. To dlatego Lubiatowo stało się dla mińszczan miejscem kultowym.

- Pierwszy raz jako drużynowy pojechałem do Lubiatowa 25 lat temu. Każdego wieczoru, gdy dopisywała pogoda, szliśmy oglądać piękny zachód słońca i brzegiem plaży dochodziliśmy do rzeczki Lubiatówki, po czym wracaliśmy laskiem w oczekiwaniu na ognisko. To również dla nas, kadry obozowej, był moment zatrzymania się na chwilę i oderwania się od codzienności. Wchodząc w „tryb obozowy” niezwykłych relacji międzyludzkich, potrafiliśmy wyłączyć się z codziennych trosk, zmartwień i problemów - opowiada Dariusz Piętka, zastępca komendanta Hufca ZHP „Mazowsze” Mińsk Mazowiecki.

W tym roku przypada 50-lecie obozowania w Lubiatowie. Z tej okazji w Miejskiej Szkole Artystycznej odbył się koncert „Bo wszyscy jesteśmy harcerzami”. Nie zabrakło: instruktorów, harcerzy, wychowawców, obozowiczów i przyjaciół, którzy przez lata zgromadzili wiele pięknych wspomnień. Były gratulacje, podziękowania, dużo wzruszeń i... grochówka oraz kiełbasa z „ogniska”. A także uczta muzyczna w wykonaniu śpiewających harcerzy i Miejskiej Orkiestry Dętej. To sentymentalna podróż w przeszłość, bo - jak wielokrotnie podkreślano na scenie - wszyscy jesteśmy harcerzami, a połączyły nas obozy w Lubiatowie. I będą nadal łączyć. Na lipiec zaplanowano dwa 14-dniowe turnusy.

 - Obozujemy w terenie leśnym, korzystamy z dzierżawy nadleśnictwa Choczewo. Ale czujemy się już gospodarzami tego miejsca - mówi Dariusz Piętka.

Jakie atrakcje czekają obozowiczów? Będą mogli podążać śladami magów i czarnoksiężników podczas gier terenowych, poznać podstawy numerologii (czyli nauczyć się szyfrów), wziąć udział w wędrówce do „Zaczarowanego Lasu” i konkursie na najszybszą miotłę. A do tego czeka na nich smaczna obozowa kuchnia. Nie zamawiana z cateringu, tylko złożona ze świeżych produktów. Własnoręcznie przygotowane potrawy zawsze inaczej smakują.

- Co roku wymyślamy inną fabułę dla naszych podopiecznych. W tym roku jest to „Zaczarowany obóz”. Dlaczego zaczarowany, dlaczego magiczny? Trzeba przyjechać, przeżyć i to poczuć - odpowiada zastępca komendanta. - Tylko ostrzegam: kiedy się złapie bakcyla, później już trudno się rozstać z Lubiatowem - mówi Dariusz Piętka.

Komentarze (0)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.