reklama

Radosna twórczość powiatowa

Łuków

Piotr Giczela 2011-03-10 10:03:31 liczba odsłon: 9549
– W pewnych obszarach przez ostatnie 2 lata w powiecie panował marazm, w innych dochodziło do radosnej twórczości. W urzędzie nastąpiło znaczne rozluźnienie dyscypliny – charakteryzuje krótko stan powiatu starosta łukowski, Janusz Kozioł.

– W pewnych obszarach przez ostatnie 2 lata w powiecie panował marazm, w innych dochodziło do radosnej twórczości. W urzędzie nastąpiło znaczne rozluźnienie dyscypliny – charakteryzuje krótko stan powiatu starosta łukowski, Janusz Kozioł.

Kolesiostwo, ustawiane konkursy w instytucjach podległych Starostwu, rozluźnienie dyscypliny pracy urzędników i ogólna ocena stanu powiatu łukowskiego, czyli... O lokalnej polityce ze starostą łukowskim, Januszem Koziołem, rozmawia Piotr Giczela

reklama
– Na hasłach walki z tzw. kolesiostwem oparta była po części kampania wyborcza „Przymierza dla Ziemi Łukowskiej”, a teraz całej koalicji zarzucają kolesiostwo. Panie starosto, proszę powiedzieć, o co chodzi z zatrudnieniem byłego burmistrza Łukowa w Zarządzie Dróg Powiatowych?

– Domyślam się, że pytanie zadaje pan po lekturze komentarzy internetowych. Najczęściej są to opinie kłamliwe. Gdyby głoszącym je przyszło podpisać się, internetowe fora zamarłyby. A Łuków ma szansę na to, by zostać prekursorem w zakresie „zagospodarowywania” umiejętności byłych lokalnych polityków. I wicestarosta Krzysztof Tymoszuk, będący wcześniej burmistrzem Łukowa, i ja, pełniący przed 2 laty funkcję starosty, mamy za sobą doświadczenia, kiedy te funkcje, pochodzące z wyboru, przestaliśmy pełnić. Zaczęliśmy rozmawiać o przypadkach, gdy powrót do poprzedniego miejsca pracy jest niemożliwy. Do rozmów dołączył przewodniczący Rady Powiatu, Władysław Karaś. Pojawił się pomysł, by zapewniać takim osobom godne miejsca pracy. W gronie koalicjantów doszliśmy do porozumienia, że pierwszym, który z efektów ustaleń skorzysta, będzie były burmistrz Łukowa, Zbigniew Zemło. A kwestia kolesiostwa? Naprawdę, to ani panu Tymoszukowi, ani mnie Zbigniew Zemło nie pomagał, gdy był burmistrzem. Tym bardziej w niczym nie pomagał Władysławowi Karasiowi. Nie mieliśmy wobec niego zobowiązań, więc argument o kolesiostwie jest chybiony. Nam chodzi o mechanizm, chroniący odchodzących przedstawicieli władz przed poniżeniem, a nie o ochronę jednej osoby.

– Ludzie twierdzą, że stanowisko zastępcy dyrektora w Zarządzie Dróg Powiatowych jest funkcją polityczną. Zawsze wicedyrektorami zostawały osoby, związane z władzami. Chcecie wprowadzić nową tradycję, a co z dotychczasową, raczej niezbyt dobrą?

– Stanowisko wicedyrektora w ZDP, przy obecnej liczbie zadań, jakie ma ona do spełnienia, jest niezbędne. Nie zostało utworzone pod teraźniejsze potrzeby. My jedynie wprowadziliśmy zmiany, poprzez sprecyzowanie zadań wicedyrektora. Ustalono, że będą do niego należały sprawy administracyjne. Nie uważamy stanowisk kierowniczych za polityczne synekury i nie obdarowujemy nimi kogokolwiek. Obsadzamy je w drodze konkursów.

– Jednak wiele osób uważa, że konkurs w ZDP został ustawiony, że z góry było wiadomo, kto wygra...

– Trudno z tym polemizować, bo jakich argumentów użyć, aby przekonać, że to kłamstwo? Kto chce - zawsze może powiedzieć, że konkurs jest ustawiony. Dobrze byłoby mieć jeszcze na potwierdzenie takich opinii jakieś dowody, a nie tylko podejrzenia. Co do przebiegu konkursu na wicedyrektora, było tak: zgłosiło się dwóch kandydatów. Jeden nie spełniał wymogów formalnych. Konkurs był ogłaszany publicznie i każdy mógł się zgłosić.

– Poza przypadkiem ZDP spore kontrowersje wywołała rezygnacja dotychczasowego dyrektora łukowskiego Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej, Jerzego Kamińskiego, a później mianowanie na tę funkcję Grzegorza Gomoły. Dlaczego w tym przypadku nie przeprowadzono konkursu, a dyrektorem został człowiek, o którym od dawna mówiono, że będzie kierował łukowskim ZOZ-em?

– Zgodnie z przepisami Ustawy o Zakładach Opieki Zdrowotnej, w przypadku dyrektora tej placówki nie ma potrzeby ogłaszania konkursu. Z panem Gomołą został zawarty kontrakt menedżerski. Gdyby Zarząd Powiatu rozpatrywał kilka kandydatur, mógłby konkurs ogłosić. Od jakiegoś czasu poprzedni dyrektor informował o zamiarze odejścia, o tym, że ma problemy z zarządzaniem. Zaczęliśmy więc poszukiwania osób, które mogłyby i chciałyby pokierować ZOZ-em. Zwróciliśmy uwagę na Grzegorza Gomołę, byłego zastępcę dyrektora Specjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach, dyrektora SP ZOZ w Garwolinie i ostatnio wicedyrektora Szpitala Bielańskiego w Warszawie. W powiecie łukowskim nie ma bardziej doświadczonej i lepiej przygotowanej osoby do kierowania naszym ZOZ-em.

– Mówi się, że w każdej plotce jest ziarno prawdy. Ile jest więc prawdy w zapowiedziach, że planowano zmianę wicedyrektora łukowskiego SP ZOZ-u do spraw lecznictwa, Władysława Kobielskiego, a jego następczynią ma być żona obecnego przewodniczącego Rady Powiatu, Władysława Karasia?

– Te sensacje są nieprawdziwe. Zarząd Powiatu nie ma i nigdy nie miał zamiaru narzucania współpracowników szefowi ZOZ-u. O potrzebach ewentualnych zmian dyrektor G. Gomoła będzie decydował sam.

– Internetowi podpowiadacze wskazują, by wymienić jeszcze dyrektora OSiR-u i ŁOK-u, by odwołać prezesa PEC-u i PUIK-u, naczelników konkretnych wydziałów w urzędach itd., itp. Co pan sądzi o głębokich zmianach kadrowych w urzędach i instytucjach w mieście i powiecie?

– Oceniam to jako ludzką dokuczliwość. Ani w gminach, ani w powiecie nie dochodziło dotychczas do generalnej wymiany kadr kierowniczych i zespołów pracowniczych. Gdyby tak miało się stać z jakiegoś powodu teraz, byłoby to szkodliwe dla tych jednostek. W praktyce korekty, związane ze zmianą niektórych dyrektorów, są nieznaczne i być może to budzi niezadowolenie oraz frustrację ludzi, którzy sprawowanie władzy widzą nie jako konieczność zawierania kompromisów i dochodzenie do wspólnego porozumienia, lecz jako pokaz brutalnej siły. Na szczęście w obecnie wybranym samorządzie żadne z ugrupowań politycznych nie stosuje takich metod, choćby ze względu na posiadaną liczbę głosów w Radzie Powiatu.

– Dlaczego zdecydował się pan zatrudnić w łukowskim Starostwie byłą naczelniczkę Wydziału Społeczno-Organizacyjnego, panią Elżbietę Domańską, którą poprzedni Zarząd Powiatu wysłał na emeryturę?

– W mojej ocenie żaden z urzędników obecnie pracujących w Wydziale Organizacyjnym Starostwa nie dorównuje pani Domańskiej fachowością i wiedzą, a my mamy masę kłopotów. Przez ostatnie 2 lata ani razu nie zmieniono zakresu zadań, realizowanych przez poszczególne Wydziały Starostwa. A przecież w tym czasie po wielokroć zmieniano przepisy. Aby urząd pracował dobrze, musimy odnowić szereg regulaminów i zarządzeń. Uważam, że z zadaniami tymi najlepiej poradzi sobie właśnie pani Domańska, więc ją zatrudniłem. Na forach pojawiają się niewybredne komentarze o „starej Domańskiej”. Domyślam się, kto to pisze, a nawet dlaczego zamieszcza takie wypowiedzi. To jako działania paskudne, bo chociaż w życiu zawodowym każdego przyjdzie moment, że trzeba odejść, to jednak odejście z pracy pani Elżbiety Domańskiej było wymuszone po to, by zrobić miejsce dla ludzi, których, w drodze podziękowań za polityczne poparcie, przyjął do pracy poprzedni starosta, Longin Kajka. E. Domańska w chwili odejścia z pracy nawet nie miała uprawnień do pełnej emerytury. Została zmuszona do skorzystania z wcześniejszych świadczeń. Jeżeli miałbym wymieniać urzędników na młodych, dobrze wykształconych i kompetentnych, to nie koniecznie na tych, którzy tak wściekle pisują do Internetu.

– Czym było podyktowane utworzenie nowych wydziałów w łukowskim Starostwie, bo mówi się, że to kolejne synekury dla „zasłużonych towarzyszy”?

– W sprawach kadrowych ściśle trzymamy się reguł prawnych. Ogłosiliśmy już 5 konkursów na wakaty na stanowiskach kierowniczych w Wydziałach Starostwa i w Biurze Rady Powiatu. Nie mamy też w Starostwie sekretarza powiatu. Pod koniec lutego został ogłoszony konkurs na stanowisko dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy. Do części zmian na kierowniczych stanowiskach doszło w związku z odejściem po wyborach kilku osób ze Starostwa. Ze względu na znaczne obciążenie pracą postanowiliśmy także rozdzielić Wydział Inwestycji, Zamówień Publicznych i Promocji, wyodrębniając Wydział Promocji i Rozwoju, którego urzędnicy zajmą się też koordynacją unijnych projektów miękkich. Wydział Organizacyjno-Administracyjny i Spraw Obywatelskich też został podzielony i utworzyliśmy Wydział Organizacji i Nadzoru oraz Wydział Administracyjno-Gospodarczy. Sprawy społeczne przekazano do dawnego Wydziału Oświaty, Kultury i Sportu, który teraz przyjął nazwę Wydziału Oświatowo-Społecznego. Funkcjonujące w naszym urzędzie Biuro Kontroli Wewnętrznej zmieniliśmy w Referat Kontroli Wewnętrznej, który został włączony do Wydziału Organizacji i Nadzoru. Nowy, dwuosobowy referat, został utworzony w Wydziale Komunikacji, a jest to podyktowane koniecznością zajęcia się sprawami transportu publicznego i nowej spółki powiatowej, tj. łukowskiego PKS-u. Zmiany podyktowane są zmieniającymi się zadaniami Starostwa. Wydaje się, że tych zmian jest dużo, ale to dlatego, że przez minione 2 lata w tym zakresie panował marazm.

– Jak ocenia pan stan powiatu?

– Kadry urzędnicze w większości są te same, co w chwili, gdy odchodziłem z urzędu. Zaskoczyło mnie to, że były mocno rozmydlone kompetencje pracowników wydziałów. Były sytuacje, że tymi samymi sprawami zajmowały się 3 wydziały. Wyeliminowaliśmy już przenoszenie odpowiedzialności z jednych urzędników na drugich. Zaskoczyło mnie też spore rozluźnienie dyscypliny pracy, objawiające się np. powtarzającymi się kilkunasto czy nawet kilkudziesięciominutowymi spóźnieniami urzędników do pracy. Na początku trudno było doliczyć się, ilu faktycznie mamy pracowników, ponieważ część pracowała na umowy-zlecenia, część zatrudniał powiat, a osoby te świadczyły pracę w gminach, część zatrudniały gminy, albo podległe powiatowi placówki, a osoby te świadczyły pracę w Starostwie. Tu już jest porządek. W jednostkach organizacyjnych powiatu, w ostatnim roku, odnotowano duży wzrost zatrudnienia w administracji i obsłudze. Taka sytuacja musiała generować wysokie koszty, stąd finanse powiatu pod koniec ubiegłego roku wyglądały źle. Bez kredytu byłoby ciężko. Teraz przyjdzie spłacać wszelkie koszty radosnej twórczości i funkcjonowania ponad stan, ale nie można mówić o tragicznej sytuacji finansów powiatu. Pieniądze trzeba tylko wydawać racjonalniej.

– Dziękuję za rozmowę.

Komentarze (38)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.