reklama

Podejrzenie korupcji

Łuków

Piotr Giczela 2011-03-31 15:22:40 liczba odsłon: 8922
Rys. Mirosław Andrzejewski

Rys. Mirosław Andrzejewski

W łukowskim Starostwie aż huczało od plotek na temat służbowych podróży byłego starosty i na temat pieniędzy z powiatowego budżetu. Gdy w październiku ub. r. Prokuratura Okręgowa w Lublinie zaczęła śledztwo w sprawie nadużyć w Starostwie, niemal wszyscy nabrali wody w usta. Niczego nie pamiętają, niczego nie widzieli, o niczym nie słyszeli.

reklama
Poza zatrudnianiem w urzędach i instytucjach podległych Starostwu oraz częstym przyznawaniem urzędnikom nagród, o czym już pisaliśmy, najwięcej hałasu było o korzystanie ze służbowych samochodów.

NIESTARANNOŚĆ W SAMOCHODOWYCH DOKUMENTACH

Starostwo posiada dwa samochody: Opla i Škodę Super B. W czasie, gdy powiatem kierował Zarząd ze starostą Longinem Kajką, Starostwu w użytkowanie przekazano jeszcze jeden samochód z pewnej jednostki podległej. Dwa nie wystarczały dla wszystkich, którzy chcieli z nich korzystać.

Uwagę skupia jednak najbardziej powiatowa Škoda. Samochód, którym jeździł przede wszystkim starosta. Dlaczego? Bo koszty napraw i eksploatacji dwuletniego samochodu, który w pierwszym roku rządów L. Kajki był jeszcze na gwarancji, sięgające rocznie 30 tys. zł, są wyjątkowo wysokie. Nie do zaakceptowania jest też to, że starosta zabierał na weekendy służbowy samochód jak swój własny.

Rzadko później trafiały do Starostwa właściwie wypełnione dokumenty, uzasadniające potrzebę skorzystania w tym czasie ze służbowego pojazdu.

– Odpowiadam nie tylko za samochody, ale też za dokumentację ich wykorzystania – mówi Szczepan Sobiech, kierowca łukowskiego Starostwa. – By wiedzieć, co się z samochodami dzieje, na wyjazdy są wystawiane karty drogowe. Rejestruje się je z uwzględnieniem, kto i kiedy z nich korzysta, a to przysługuje tylko pracownikom Starostwa. Nie raz zdarzało się, że za kierownicę siadały osoby, które nie miały do tego prawa: np. członkowie Zarządu Powiatu. Nie raz szef oddając w poniedziałki samochód, przynosił karty drogowe z trzema wpisami: nazwiskiem, liczbą kilometrów i podpisem. Nie wpisywał ani celu podróży, ani jej nie uzasadniał. Czasem podpisu nawet nie było. Aż skarbniczka zwracała mi uwagę, że nie dopilnowuję wypełniania dokumentów. Łatwo powiedzieć. Tylko jak podwładny ma wymóc na najważniejszym przełożonym działanie zgodne z przepisami?

Rzeczywiście w tej dokumentacji są braki. Jest tam np. zarejestrowana delegacja na szkolenie samorządowe w... Grecji. Ale brakuje jej rozliczenia.

Nie ma karty drogowej. Nie wiadomo, czy wyjazd się nie odbył, czy też ktoś, kto miał tam pojechać, pokrył koszty z własnej kieszeni. W dokumentacji nie ma śladu po wyjeździe Škody do Szwecji, chociaż niektórzy twierdzą, że samochód był tam na pewno.

Zostało Ci do przeczytania 72% artykułu

Aby przeczytać całość kup e-wydanie nr 14/2011:

Komentarze (32)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.