reklama

Jerzy Zawodowiec

Łuków

Piotr Giczela 0000-00-00 00:00:00 liczba odsłon: 5321
Jerzy Kamiński jest dyrektorem SP ZOZ.... pełni funkcję przewodniczącego Rady Miasta w Łukowie... ...oraz duuużo innych funkcji. Fot. PGL

Jerzy Kamiński jest dyrektorem SP ZOZ.... pełni funkcję przewodniczącego Rady Miasta w Łukowie... ...oraz duuużo innych funkcji. Fot. PGL

Czy dyrektor łukowskiego SPZOZ, Jerzy Kamiński, pracując dodatkowo jako lekarz i ordynator, zarabia legalnie? Na takie pytanie starał się znaleźć odpowiedź Zarząd Powiatu Łukowskiego tuż przed zmianą jego składu. Już wówczas radni, związani ze Stowarzyszeniem Samorządowym Powiatu Łukowskiego, przeciwstawiali się staroście Januszowi Koziołowi, dążącemu do wyjaśnienia kontrowersji.

reklama
Jerzy Kamiński jest człowiekiem znanym w Łukowie. Czwartą kadencję sprawuje funkcję przewodniczącego Rady Miasta. Od śmierci poprzedniego dyrektora SP ZOZ, Andrzeja Rogalińskiego, kieruje tą placówką. Wcześniej był też ordynatorem Oddziału Odwykowego. Ostatnio w środowisku lekarskim otwarcie zaczęto mówić o tym, że dyrektor pełni również dyżury na kilku innych oddziałach.

– Ustawa o zakładach opieki zdrowotnej była w czasie pracy pana dyrektora Kamińskiego nowelizowana. Jako lekarz, może pełnić dodatkowo dyżury w szpitalu, ale musi zawrzeć w tej sprawie umowę z Zarządem Powiatu – wyjaśnia były starosta, Janusz Kozioł.

Co starosta poznał przed odwołaniem

J. Kozioł zapewnia, że nie interesował się ani zarobkami dyrektora SP ZOZ, ani szczegółami jego pracy do czasu, gdy zaczęły do Starostwa docierać głosy o praktykach, stosowanych w tej instytucji w zakresie spraw pracowniczych kadry. Nie wiadomo czemu, teczka personalna J. Kamińskiego znajdowała się w kadrach SP ZOZ, chociaż powinien nią dysponować pracodawca dyrektora, czyli Powiat.

 Po przejęciu tej teczki, przeanalizowano dokumenty z niej. Radca prawny, Stanisław Jędrzejkowski przeczytał też wewnętrzne regulaminy SP ZOZ i okazało się, że w informacjach przenoszonych pocztą pantoflową jest nieco prawdy. Na przykład dyrektor, któremu nie przysługują nagrody jubileuszowe, miał przyznawane takowe przez wicedyrektorów ZOZ-u. Wicedyrektorzy podpisywali też swemu szefowi delegacje służbowe i potwierdzali ich rozliczenia. Jednym słowem, osoby zależne od dyrektora zajmowały się kwestiami finansowymi i pracowniczymi swego szefa.

Starosta zażądał poprawienia dokumentów i opracowania transparentnych procedur, zgodnych z prawem. – I to uczyniono – wyjaśnia J. Kozioł. – Jednak nie od razu i niechętnie.

Zgoda bezterminowa

Jerzy Kamiński w czasie rozmowy sprawia wrażenie lekko podenerwowanego sytuacją wyciągania publicznie spraw, które, najlepiej, by nie wychodziły poza wąski krąg wtajemniczonych osób. – Pan starosta Kozioł szukał na mnie haka. Sprawdzał wszystkie miejsca, gdzie pracuję, chcąc zapewne znaleźć jakikolwiek przypadek złamania przeze mnie prawa – tłumaczy J. Kamiński, dając do zrozumienia, że nie jest zadowolony z tego „prześwietlania”. – Nie podobało mi się to, ponieważ przez kilka lat staroście nie przeszkadzała moja dodatkowa praca, a gdy w Radzie Powiatu powstał nowy klub radnych, należących do Stowarzyszenia Samorządowego, na czele którego stoję, nastąpiło przyspieszenie w zakresie prostowania różnych zaszłości. Także tych, dotyczących mojej osoby. A u mnie nie ma nic do prostowania. Zgodę na dodatkową pracę posiadam. Wydał mi ją bezterminowo jeszcze Jan Szczygielski, a żaden następny starosta tej zgody nie cofnął – powiedział dyrektor, J. Kamiński.

Sprawdziliśmy. Rzeczywiście na marginesie pisma, zawierającego prośbę J. Kamińskiego, J. Szczygielski odręcznie napisał, że się zgadza i złożył podpis. Tyle tylko, że to, co wystarczało przed 5 czy 7 laty, dziś nie wystarcza, by dyrektor SP ZOZ mógł spać, a raczej pracować spokojnie na kilku innych posadach poza podstawową. Zmianie uległy przepisy ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. Zamiast parafki starosty, J. Kamiński powinien posiadać aneks do powołania na stanowisko dyrektora lub zupełnie nową umowę, podpisaną przez starostę. Więcej, sprawę dodatkowego zarobkowania musi przedyskutować Zarząd Powiatu i podjąć w tej kwestii uchwałę. Dopóki J. Kamiński takiego dokumentu nie ma - dopóty łamie ustawę, którą powinien znać na wylot.

Dodatkowe posady dyrektora

 – Pan dyrektor ją zna. Na jednym z ostatnich spotkań Zarządu Powiatu dyskutowaliśmy z panem Kamińskim – przypomina były starosta, J. Kozioł. – Wicestarosta, pan Longin Kajka, wspierany przez wiceprzewodniczącego Rady Powiatu, pana Bogdana Jazurka, biorącego udział w obradach, zmierzał do odebrania mi przewodniczenia spotkaniu. Prawdopodobnie, by sprawie ukręcić łeb. Stało się inaczej. Na moje pytanie, czy dyrektor SP ZOZ zna aktualną ustawę o zakładach opieki zdrowotnej, ten przyznał, że ją zna i że nie spełnia jej obecnych wymogów. Winą za taki stan pan Kamiński obarczył Zarządu Powiatu i mnie. W czasie, gdy J. Kamiński tłumaczył się przed Zarządem Powiatu, oprócz pełnienia funkcji szefa SP ZOZ w Łukowie, pracował jednocześnie w Szpitalu św. Tadeusza, wchodzącego w skład łukowskiego ZOZ-u, pełniąc funkcję ordynatora Całodobowego Oddziału Terapii Uzależnienia od Alkoholu. Jako internista, pełnił też dyżury na co najmniej dwóch innych oddziałach. Poza tym, przyjmował w łukowskim Ośrodku dla Uchodźców i w siedleckim Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie. Nie zapominajmy, że J. Kamiński jest też przewodniczącym Rady Miasta, do niedawna zasiadał w Zarządzie Klubu Sportowego „Orlęta-Łuków”, a od niedawna prezesuje Stowarzyszeniu Samorządowemu Powiatu Łukowskiego. Jak na sumienne wypełnienie tylu obowiązków wystarcza czasu w ciągu dnia?

Sprawa polityczna, albo niepolityczne dociekania

Starosta, Longin Kajka, proszony o wyjaśnienie, jakie stanowisko w kwestii zatrudnienia Jerzego Kamińskiego zajmie kierowany przez niego Zarząd Powiatu, przez 2 tygodnie nie miał czasu na spotkanie i rozmowę. W końcu udało się, lecz nic odkrywczego z tej rozmowy nie wynikło. – Działania mego poprzednika nosiły i noszą cechy akcji politycznej. Pan Kamiński został szefem stowarzyszenia, z którego radni postanowili odwołać poprzedniego starostę. Starosta wezwał dyrektora na dywanik, gdy zamiar ten poznał. Gdyby zrobił to wcześniej, nie byłoby sprawy. Teraz wiele na to wskazuje, że zrobił to, żeby wywierać presję – wyjaśnił L. Kajka.

O wywieraniu presji wspominał również J. Kamiński. Były starosta miał w czasie rozmów z radnymi naciskać na jednego z lekarzy, by ten odwiódł J. Kamińskiego, a przez to radnych nowego ugrupowania, od zamiaru zmiany władz w powiecie. – Byłem jedyną osobą w Stowarzyszeniu, która opowiadała się za niezmienianiem
powiatowej koalicji – zapewnia dyrektor SP ZOZ. J. Kozioł mówi, że J. Kamiński mija się z prawdą, gdy wspomina o presji, wywieranej na lekarzy. Wniosek jest jeden: gdy politycy są jednocześnie menedżerami, nikt nie będzie wiedział, kiedy mówią prawdę, a kiedy kłamią w celach politycznych.
Komentarze (73)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.