reklama

Łowca decydujących momentów

Siedlce

Aneta Abramowicz-Oleszczuk 2019-05-30 19:53:36 liczba odsłon: 5258

Andrzej Ruciński i Włodzimierz Krzemiński, fot. Ana

Uśmiechnięty, z lekko rozwianym włosem trochę przypomina szalonego naukowca. Patrząc na jego zdjęcia, nie mamy jednak wątpliwości, że tej odrobinie szaleństwa towarzyszą świetny zmysł obserwacji i doskonały refleks.

reklama

Prezentowane na wystawie w Galerii Fotografii Fokus Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach "Fotografie codzienności" Włodzimierza Krzemińskiego są czarno-białe. Wypatrzone, wyczekane, trafione w punkt. Autor powiększył je specjalnie na tę wystawę.

Po raz pierwszy Włodzimierz Krzemiński gościł w Galerii Fotografii Fokus w marcu ubiegłego roku. Na spotkaniu Grupy Twórczej "Fotogram" pokazał swoje prace na rzutniku i opowiedział "O fotografii codzienności". 

Chichotem losu dla znanego z perfekcyjnego podejścia do życia fotografa były wczoraj (30 maja) odwołane przez przewoźnika dwa pociągi do Siedlec. Dzięki temu autor przybył na wernisaż godzinę później. Podczas otwarcia wystawy był obecny duchem i głosem, dzięki telefonferencji, jaką udało się z nim odbyć przez telefon jego małżonki. 

 

- Włodek pokazuje świat w swoisty sposób, charakterystyczny i dowcipny - powiedział o fotografiach W. Krzemińskiego Andrzej Ruciński, otwierając wystawę "Fotografie codzienności".

Fantastyczne, bressonowskie zdjęcia można oglądać do 26 czerwca. Wstęp na wystawę jest bezpłatny. 

Większość fotografii została zrobiona w Polsce, ale są też zdjęcia z Litwy, Ukrainy, Wyspy Kanaryjskiej i Czech.
Mieszkańców Siedlec z pewnością zainteresuje wypatrzony gdzieś na Ukrainie posąg Atlasa, który wygląda niczym brat bliźniak naszego ratuszowego "Jacka".

- Najstarsze zdjęcia były robione w 1988 r.,  aparatem na literę "Z", pochodzącym ze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckiech oraz aparatem na "P" z Niemieckiej Republiki Demokreatycznej. Potem były robione aparatami na litery "O" i "N" z Cesarstwa Japonii. Najmłodsze zdjęcia zrobiłem całkiem niedawno - powiedział Włodzimierz Krzemiński.

 


- W każdym zdjęciu jest jakiś haczyk, ale czasami dopiero na stykówkach dostrzegam coś, czego nie widziałem, sięgając po aparat - przyznał fotograf. - Tak było ze zdjęciem, na którym chłopczyk jadąc 3-kółkowym rowerkiem, najechał jednym z kół na zabawkę oraz ze zdjęciem z dwoma mężczyznami przy śmietniku, z którego wyglądają... "niespodzianki". 

Komentarze (1)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.