reklama

Chaos w polskich szkołach

Mazowsze

. 2019-07-23 11:41:49 liczba odsłon: 1526
Artykuł
sponsorowany
Czesław Mroczek

Czesław Mroczek

Poseł Czesław Mroczek o sytuacji w polskiej oświacie.

reklama

Likwidacja gimnazjów – reforma systemu oświaty wprowadzona przez rząd PiS doprowadziła
w efekcie do bałaganu i zamieszania, za które odpowiedzialność ponosi była minister edukacji narodowej Anna Zalewska. Dziś możemy rzetelnie oceniać stan polskiej oświaty, ponieważ Najwyższa Izba Kontroli zakończyła kontrolę polskiego systemu edukacji i opublikowała raport końcowy bardzo krytycznie oceniając zmiany, które obecna ekipa rządowa nazywała reformą. Reforma ustroju szkolnego polegająca na likwidacji gimnazjów i zastąpienie ich ośmioklasowymi szkołami podstawowymi, zdaniem NIK, została nierzetelnie przygotowana i wywołała szereg problemów.

 

Koszty reformy oświaty – reforma ta była bardzo kosztowna, poprzez m.in. konieczność przystosowania budynków szkolnych do nowej struktury organizacyjnej. W skali kraju wydane zostało na to ponad miliard złotych, co w żaden sposób nie przełożyło na jakość kształcenia. Rząd obiecywał, że wydatki te pokryje w całości. Praktyka pokazała zupełnie coś innego, bo przekazano tylko około 30% środków. Rząd twierdził też, że w wyniku reformy koszty funkcjonowania oświaty będą mniejsze. Tymczasem są zdecydowanie większe. Nie były one planowane w samorządowych budżetach, pomimo że samorządy i tak zawsze dokładały ze swoich budżetów do subwencji oświatowej, by zapewnić jak najlepsze warunki w prowadzonych przez siebie placówkach, często rezygnując przy tym z innych wydatków. Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że wydatki samorządów na oświatę wzrosły o 12%, a to oznacza, że zamiast budować np. drogi czy realizować inne inwestycje samorządy muszą finansować rządowe pomysły i to pomysły oparte na zupełnie błędnych założeniach. Przykładem może być dowożenie dzieci do szkół. Według wyliczeń rządu w wyniku reformy wydatki miały zmaleć o 82 mln zł. NIK wykazało, że wzrosły o 67 mln zł. To pokazuje jak fatalnie przygotowana była ta reforma, również, jeśli chodzi o wyliczenia kosztów. Pieniądze, które zostały przeznaczone na zmianę ustroju szkolnego mogły w dużej części sfinansować podwyżki dla nauczycieli.

 

Nabór do szkół – w efekcie zmian wprowadzonych przez rząd PIS, wystąpiła w tym roku kumulacja dwóch roczników absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych. Tysiące z nich nie dostało się do wybranych przez siebie szkół średnich. Powód? Zamiast 300 tysięcy uczniów klas pierwszych mamy ponad 700 tysięcy. Oznacza to również ogromny problem organizacyjny dla szkół, które muszą stworzyć odpowiednie warunki do nauki dla podwójnego rocznika młodzieży. W przypadku szkół branżowych i technicznych dochodzi też system kształcenia zawodowego, bo przecież uczniowie ci będą musieli znaleźć miejsce na zajęcia praktyczne. To jest jeszcze trudniejsze niż znalezienie ławki
i krzesła w szkole. We wrześniu, gdy problemy te powrócą, uczniowie i rodzice nie będą mogli liczyć na pomoc rządu PiS, chyba że za głosem przedstawiciela ekipy rządzącej zdecydują się na wyjazd za granicę.

 

Strajk nauczycieli – pokazał on prawdziwy stan naszej oświaty pogrążonej w poważnym kryzysie. Strajk został zawieszony, ale kryzys nie został rozwiązany. Nauczyciele wykazali się jednak dużą odpowiedzialnością przeprowadzając uczniów przez egzaminy końcowe, co nie znaczy, że problemy w oświacie zniknęły. Ten kryzys nadal istnieje i będzie się nasilać, ponieważ rząd PiS nie potrafi rozwiązywać problemów społecznych. Dziś nabór do zawodu jest coraz gorszy, bo zawód nauczyciela ze względów finansowych przestał być atrakcyjny na rynku pracy. Doświadczenie mówi,
że nierozwiązane problemy zawsze wracają ze zdwojona siłą. Tak samo będzie i w tej sytuacji. Rząd nie rozwiązał kwestii związanych ze złą kondycją finansową nauczycieli i odkładanie tego spowoduje,
że ich oczekiwania przybiorą ostrzejszą formę. Tu nie chodzi o to, by zwiększając wynagrodzenie poprawić nauczycielom samopoczucie. Pogorszenie statusu materialnego nauczycieli sprawia,
że będziemy mieć selekcję negatywną do zawodu, czego efektem będzie w przyszłości niski poziom kształcenia i edukacji, a co za tym idzie słabszy rozwój naszego kraju. Każde państwo, które myśli
o przyszłości swoich młodych obywateli, musi stworzyć dla nich dobry system edukacyjny. Tymczasem jesteśmy w takiej sytuacji, że system ten jest pogarszany przez co znalazł się w głębokim kryzysie. Ten rząd nie rozwiązuje problemów grup zawodowych i nie myśli o budowaniu trwałych podstaw rozwoju. Wydatki z budżetu realizowane są w postaci różnego rodzaju dotacji i świadczeń,
z myślą o zyskach wyborczych dla partii rządzącej, a nie z myślą o tym, by stworzyć właściwy system wynagradzania promujący zaangażowanie w pracy.

Czytaj także

reklama
reklama
reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.