reklama

Pies, piekło i sąd

Łosice, Mierzwice, Sarnaki

Milena Celińska 2021-04-01 09:04:24 liczba odsłon: 2812
Zdjęcie symboliczne. fot. Aga Król

Zdjęcie symboliczne. fot. Aga Król

Nawet nie wiadomo, skąd mały kundel wziął się we wsi. I choć ten pies nie był niczemu winien, okazał się dla Barbary i Józefa Sawczuków zwiastunem kłopotów.

reklama

Pan Józef i pani Barbara stanęli przed sądem. Zarzut: znęcanie się nad zwierzęciem. Sąd ich uniewinnił, ale nim zapadł wyrok, ci starsi ludzie przeszli trudne chwile…

Po prostu przychodził

Państwo Sawczukowie mieszkają w Mierzwicach Kolonii, niewielkiej wsi nad Bugiem. Od lat hodują bydło mleczne. Pewnego dnia w pobliżu ich gospodarstwa pojawił się kundelek.

- Nie wiem, skąd się wziął. Po prostu przychodził. Miski dla naszych kotów i psów stały koło obory, która jest już za ogrodzeniem domostwa. Więc ten kundelek też podjadał – mówiła w sądzie Barbara Sawczuk. – Nie przepędzaliśmy go, tak jak i innych bezpańskich zwierząt. Gdy przyszła zima, pies czasem spał w oborze. Wchodził przez wlot gnojowicy.

Pan Józef mówił w sądzie, że nie mieli sumienia go przegonić. A jego żona zeznała, że weterynarz, który przyjeżdżał do krów, polecił im tego psa zaszczepić.

- Mieszkamy niedaleko lasu. W pobliżu chodzą lisy, sarny. Gdyby pies zaraził się wścieklizną, mógłby przenieść chorobę na krowy, a wtedy nie sprzedalibyśmy mleka –zaznaczyła.

Świadkowie zeznali , że kundel biegał po całej wsi. Ludzie wystawiali mu miski przed płotami. Zresztą nie tylko to zwierzę dokarmiali.

– W naszej wsi jest problem ze zdziczałymi psami. Rodzice kupują dzieciom czworonogi, a potem przywożą je na działki i zostawiają – zeznawał radny z Mierzwic Tadeusz Baczyński.

O tym bezdomnym kundlu poinformowała go córka państwa Sawczuków.

- Prosiła, by zgłosić to do gminy. Zgłosiłem ustnie. Temat psa był poruszany nawet na sesji, ale problem nie został rozwiązany – opowiadał radny.

Pogotowie czy stowarzyszenie?

W pewnym momencie pani Justyna, sąsiadka państwa Sawczuków, zauważyła guz u psa.

- Chciałam obejrzeć psiaka, ale uciekł. Wiem, że trzeba go było zawieźć do weterynarza, ale nawet bym go nie złapała – zeznawała pani Justyna.

To ona, szukając pomocy dla psa, natknęła się w internecie na „Pogotowie dla zwierząt”.

Zostało Ci do przeczytania 71% artykułu

Aby przeczytać całość kup e-wydanie nr 13/2021:

Komentarze (3)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.