Kolekcjoner zajęcy z Zająca

Węgrów, Zając, gmina Liw

Stanisław Jastrzębski 2023-04-14 08:15:10 liczba odsłon: 28538

Stanisław Górski z Zająca ma w swojej kolekcji ponad 5 tysięcy zajęcy... Fot. S.J.

Stanisław Górski, mieszkaniec miejscowości Zając w gminie Liw, kolekcjonuje… zające. Przez ponad 20 lat uzbierało się ich ponad 5 tysięcy. Jest to prawdopodobnie największa kolekcja zajęcy w Polsce, a może i w Europie.

Zające zostały wyeksponowane w jednym z budynków w gospodarstwie pana Górskiego. Gospodarz nazwał to miejsce „Kolekcją Zająca”. Jest jeszcze w fazie organizacji, ale już niebawem będzie można ją zwiedzać. Nam, za przyzwoleniem gospodarza, udało się, choć pobieżnie, obejrzeć niecodzienną ekspozycję.

ZAJĄC JEST TYLKO JEDEN

Zając, to niewielka wieś w gminie Liw, leżąca przy drodze wojewódzkiej Siedlce-Węgrów. Nazwa miejscowości jest oryginalna i niepowtarzalna, gdyż drugiej takiej nie ma. – Ustaliłem, że Zając jest jedyną miejscowości w Polsce o takiej nazwie. Są
Zajączków czy Zajączkowo, ale Zając jest tylko jeden – mówi Stanisław Górski.

Gospodarz wita nas z uśmiechem na ustach i czapką „zającówką” na głowie. Jak mówi, zakłada ją tylko na  ważne okazje. Tym bardziej czujemy się wyróżnieni.

Skąd pomysł, żeby zbierać akurat zające? – Ponad 20 lat temu usłyszałem w radio, że w Gwizdałach koło Łochowa powstało muzeum gwizdków. Pomyślałem więc, że skoro oni zbierają gwizdki, bo z tym kojarzy się nazwa ich miejscowości, to dlaczego ja, który od urodzenia mieszkam w Zającu, miałby nie zbierać zajęcy? Te gwizdki mnie zainspirowały,  zacząłem zbierać zające – mówi Stanisław Górski.

Pierwsze zające kupował na jarmarkach wielkanocnych. Później zauważył, że oryginalne egzemplarze są w second handach. – Zacząłem kupować pluszowe zające w ciucholandach, ale po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że gdy dalej będę je gromadził, to muszę jakąś stodołę wynająć. Zrezygnowałem więc z ciucholandów i skupiłem się na jarmarkach. Dobrym miejscem do zaopatrywania się w niepowtarzalne egzemplarze była giełda samochodowa w Słomczynie. Tam był taki sektor, gdzie sprzedawano różne rzeczy i sprzęty sprowadzane z zachodu. Pamiętam, że jednej niedzieli kupiłem aż 40 zajęcy – przyznaje Stanisław Górski.

Niektóre zwierzaki z kolekcji kupowane były podczas zagranicznych wycieczek. Bywało, że znajomi pana Stanisława kupowali figurki czy obrazki z wizerunkiem szaraka i mu  przekazywali w prezencie. – Ostatnio dostałem prezent z greckiej wyspy Rodos. To niewielki kamień z namalowanym zającem. Podarował mi go rehabilitant, który w ubiegłym roku  przyjeżdżał do mnie na zabiegi.

Cały tekst jest dostepny w papierowym i e-wydaniu „TS” nr 15. 

Komentarze (0)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.