Polskie za, polskie przeciw - najnowszy felieton Dariusza Kuziaka

Mazowsze

Dariusz Kuziak 2022-03-21 12:32:00 liczba odsłon: 2074
.

.

Prezentujemy najnowszy felieton Dariusza Kuziaka.

Polskie za, polskie przeciw

Noszenie koszulki z Putinem to oczywiście głupota. Taka sama jak noszenie koszulki z Che Guevarą czy Leninem. Ale to nie za miliardy euro ze sprzedaży takiej koszulki Putin wyfasował sobie armię i zbudował bomby. Te, które teraz zabijają Ukraińców, zrównują z ziemią ukraińskie miasta i wsie. Zrobił to za pieniądze z ropy i gazu kupionych przez Europę, głównie przez Niemcy. Samo się nie zrobiło. Taki był pomysł: Niemcy opierają swoją, a więc również europejską, energetykę o Rosję. A całą konkurencję (a najbardziej polski węgiel) zwalczają pod pretekstem w trosce o klimat albo środowisko. Po to była rura na dnie Bałtyku: Rosjanie zarobią, Niemcy zarobią, a Polacy zapłacą.

Tak, oczywiście, my w Polsce również rosyjski gaz kupujemy i ropę. Niestety. Były oczywiście pomysły, by od tego jak najszybciej dochodzić. Ale były też pomysły wręcz przeciwne. Jedni podpisywali długoletnie umowy z Gazpromem, inni rozpoczynali budowę gazoportu w Świnoujściu. Jedni przyjaźnie gawędzili z Putinem, spacerując po sopockim molo, a drudzy budowali Baltic Pipe. Jednych oskarżano, że robią laskę (albo łaskę) Amerykanom, a inni zwlekali z ratyfikacją umowy o amerykańskiej antyrakietowej tarczy. I to tak długo, aż Obama z niej zrezygnował.

Skoro prezydent Lech Kaczyński ostrzegał w Tbilisi przed agresją Rosji, premier Donald Tusk musiał zrobić na odwrót i się akurat zakolegować. Skoro Kaczyński starał się mieć jak najlepsze stosunki z Wilnem i Kijowem, Tusk postanowił postawić na Moskwę i zaprosić Putina do Polski, a później zorganizować wspólną z Putinem (byle nie z Kaczyńskim) wizytę w Katyniu.

„Nasz człowiek w Warszawie” - pisały o Tusku rosyjskie media w 2008 r. - Równie dobrze można by powiedzieć odwrotnie, na to wskazywała atmosfera rozmów, o prezydencie Putinie: „Nasz człowiek w Moskwie” - rewanżował się polski premier.

Nie było niebezpieczeństwa? Niektórzy jednak widzieli. „Rząd Donalda Tuska popadł w dziwną zależność od Kremla. To stanowi zagrożenie tak dla Polski, jak i Ukrainy” - odnotowywała ukraińska prasa. 

I tak to się kręciło. 

Premiera Donalda Tuska można oczywiście po ludzku zrozumieć. Gdyby zachował się zgodnie z narodowym interesem, mógłby zapomnieć o posadzie „króla Europy”. Kariery w Brukseli by nie zrobił. Bo taką karierę mógł zrobić tylko z niemieckiej poręki. A Niemcom zależało na jak najlepszych układach z Rosją. Biznes to biznes. Trzeba było więc machnąć ręką na kłopotliwe smoleńskie śledztwo.

Ciąg dalszy właśnie dopisuje historia. Rusofobi okazali się realistami, germanofile wyszli na pożytecznych idiotów. A rusofile znaleźli się w ogóle poza skalą.

Dariusz Kuziak

Komentarze (17)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

Czytaj także

Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.