reklama

Działalność pogotowia dla zwierząt w Kuflewie budzi wiele kontrowersji. Dlaczego?

Mińsk Mazowiecki, gmina Mrozy, Kuflew

Tomasz Markiewicz 2022-06-23 12:15:20 liczba odsłon: 3261
Zarzuty wobec działalności pogotowia to stek bzdur i pomówień - mówi Grzegorz Bielawski z pogotowia. (fot. arch Pogotowia dla zwierzą)

Zarzuty wobec działalności pogotowia to stek bzdur i pomówień - mówi Grzegorz Bielawski z pogotowia. (fot. arch Pogotowia dla zwierzą)

Mieszkańcy mówią o tonach psich kup, byli właściciele o kradzieży psów, a Pogotowie dla Zwierząt robi swoje. To najczęściej interweniująca organizacja w przypadkach znęcania się nad zwierzętami.

reklama

Kuflew 23 (gm. Mrozy) to adres, gdzie od co najmniej 2 lat znajduje się azyl dla psów i szpital dla zwierząt. Trafiają tu zwierzęta zagłodzone, z interwencji, wypadków drogowych, maltretowane. Tu trwa ich leczenie, socjalizacja i terapia. Jak twierdzą aktywiści, pracują w tym miejscu też specjaliści: lekarze weterynarii, behawioryści i psycholodzy, aby psy znalazły szybko nowe domy. Pogotowie dla Zwierząt - bo pod taką nazwą funkcjonuje organizacja - wydaje miesięcznie na opiekę weterynaryjną od 20 do 30 tys. zł (pieniądze pochodzą z datków). Obecnie w Kuflewie znajduje się kilkadziesiąt psów i kotów (kociarnia została wybudowana za prawie 70 tys. zł.). Prowadzonych jest kilkadziesiąt adopcji w miesiącu. Po psy i koty przyjeżdżają ludzie z całej Polski, czasami na kilka dni, aby poznać pupila. A niekiedy w zupełnie innym celu, bo działalność Pogotowia od dłuższego czasu budzi kontrowersje.

Zła organizacja odbiera chorej dziewczynce psa - fajnie się to ogląda 

Najgłośniejsza sprawa dotyczy 6-letniej Amelki, która przyjechała do Kuflewa aż z Jastrzębia-Zdroju z rodzicami i telewizją (program TVP „Alarm”), aby odszukać i odzyskać swojego psa Maksia. Jak twierdzą rodzice dziewczynki, pies został skradziony przez działaczy z ich domu, razem ze smyczą. Pies pomagał autystycznemu dziecku odnaleźć się w chorobie, miał zastępować terapię. Maksio był dla Amelki całym światem.

- Nie szkoda wam tej dziewczynki? - pytam.

- Szkoda nam jest osób, które nabierają się na tę historię - twierdzi Grzegorz Bielawski ze stowarzyszenia Pogotowie dla Zwierząt. - Przekaz TVP jest do konkretnej tezy. A ja mam pewność, że Amelka przyjechała po to, by na prośbę programu TVP zawołać pod bramą: „Maksiu, gdzie jesteś?”, czy jakoś podobnie. Fajnie to „gra”, fajnie się ogląda: oto zła organizacja odbiera chorej dziewczynce psa.  

 

Grzegorz Bielawski ze Stowarzyszenia "Pogotowie dla zwierząt"

Zdaniem Grzegorza Bielawskiego, rodzice z dzieckiem mieli zrobić show dla telewizji, bo doskonale wiedzą, iż odebrano im psa. Policja prowadzi postępowanie w sprawie znęcania się nad Maksiem. Zgłosili się świadkowie, którzy widzieli, jak bito zwierzę. Gmina Jastrzębie-Zdrój prowadzi sprawę o czasowy odbiór psa. I do czasu jej wyjaśnienia Maksio przebywa, zgodnie z prawem, pod opieką organizacji, która go odebrała.

 

Zostało Ci do przeczytania 74% artykułu

Aby przeczytać całość kup e-wydanie nr 25/2022:

Komentarze (7)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.