reklama

Jeśli nie posłuchacie Wałęsy...

Siedlce

Justyna Janusz 2019-10-05 21:35:11 liczba odsłon: 24101

Lech Wałęsa

Kilkaset osób przyszło dziś na spotkanie z prezydentem i laureatem Nagrody Nobla, Lechem Wałęsą.

reklama

Sala w hotelu „Janusz” była wypełniona po brzegi.

Spotkanie odbyło się z inicjatywy posłanki Kamili Gasiuk-Pihowicz. – Do kogoś innego bym nie przyjechał, ale bardzo cenię pani działalność – mówił Lech Wałęsa do posłanki.

Prezydent wspominał też, że w czasach komunizmu dwa razy był w Siedlcach. – Byłem tu zatrzymany przez milicję za ulotki – stwierdził.

Tym razem policja też była w pobliżu sali. Tyle, że raczej dla ochrony…

- Proszę was, wręcz błagam, zaangażujcie się w ochronę demokracji – apelował laureat Nagrody Nobla. – Jeśli teraz tego nie zrobicie, potem wolność będziecie musieli odzyskiwać na ulicach.

Zwrócił również uwagę na niską frekwencję wyborczą.

- Jeśli nie posłuchacie starego Wałęsy, to niedługo na wybory będą chodzić tylko ci, którzy kandydują.

- Podczas poprzednich wyborów na PiS zagłosowało 5,7 mln Polaków i oni zdecydowali o losach 38- milionowego kraju – zwróciła uwagę Kamila Gasiuk-Pihowicz. – Wybory, które odbędą się za tydzień przesądzą o tym, jak Polska będzie wyglądała przez kolejne dziesięciolecia, a nie tylko najbliższe cztery lata.

Prezydent pojawił się w Siedlcach w koszulce z napisem „Konstytucja”. Przyznał, że takich koszulek ma w szafie ok. 30 i zamierza je nosić dopóty dopóki w Polsce będzie łamana Konstytucja.

Poseł Czesław Mroczek mówił z kolei o tym, jak wygląda teraz tworzenie prawa w Polsce.

- Mamy taki model że jeśli rano prezes zażyczy sobie ustawy, to do wieczora Sejm ją uchwali, a jeszcze przed północą prezydent podpisze.

Spotkanie próbowały zakłócić dwie młode kobiety, przedstawicielki Konfederacji (wykrzykiwały to wychodząc z sali). Jedna z nich ociągała się nawet z zadaniem pytania, bo musiała włączyć kamerę z w telefonie, by nagrać sytuację. Wychodząc z sali jedna z kobiet pokazała środkowy palec.

- Przepraszam za to zachowanie i ubolewam, że do tego doszło - mówi Edyta Radzikowska, kandydatka Konfederacji do Sejmu, która była jedną z dwóch kobiet. - Nie mogę jednak za nie odpowiadać, bo ja niczego nie pokazywałam. Zrobiła to kobieta, która nie jest członkinią Konfederacji, ale sympatyzuje z nami. Nie wytrzymała presji. Wyszłam z sali razem z nią zanim jeszcze zdążyłam zadać pytanie po to, żeby uświadomić ją, że jej zachowanie było nie w porządku. (jj)

 

 

Komentarze (135)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.